typografie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą typografie. Pokaż wszystkie posty
Home office

Home office

Przebywanie w domu z powodu choroby ma jednak swoje plusy, bo mogę przecież więcej pobyć z Dziewczynkami, zeszyć poprutą maskotkę albo ciepłe kapciochy, pokolorować albo napisać dla Was nowy post.

I choć chore jesteśmy trzy a weekend był bardzo trudny, bo stan Asi mocno się pogorszył i było podejrzenie bardzo ciężkiej choroby to jednak staram się szukać pozytywnych aspektów tej sytuacji. Co prawda świadomość, że tym razem moje naturalne metody zawiodły trochę podcięła mi skrzydła, ale wcale nie zamierzam rezygnować ze zmian w naszej diecie.

To tak tytułem wstępu, żebyście wiedzieli co u mnie słychać a przechodząc do tematów wnętrzarskich muszę przyznać, że sama nie wiem jak to się stało, ale w moim domowym biurze już dawno tyle się zmieniło a na blogu wciąż nieaktualna wersja. Nie ukrywam też, że motorem do dzisiejszego posta był również zupełnie niespodziewany i jak dla mnie nieosiągalny odzew na zdjęcie opublikowane na moim profilu na Instagramie około 2 tygodnie temu. Pomyślałam wtedy, że może rzeczywiście warto poświęcić temu wnętrzu trochę więcej uwagi ;)

home office

home office

To miejsce tworzyło się długo, stopniowo i tak naprawdę tworzy się nadal, otaczam się wszystkim co mnie inspiruje, co w temacie wnętrzarskim kocham najbardziej oraz przedmiotami, które są mi potrzebne do wykonywania drobnych robótek (głównie kartek okolicznościowych lub małych zawieszek z materiału). Jest więc len, wypłukane morską wodą i wysuszone wiatrem badyle, pojemniki metalowe i mnóstwo typografii. Tutaj na chwilę się zatrzymam, bo chciałam, żebyście wiedzieli, że nie są to jakieś tam przypadkowe napisy. Wybrałam nie tylko te, które pasują do moich upodobań kolorystycznych ale przede wszystkim te, z którymi szczególnie się identyfikuję. Zawieszam tu również wszelkiego rodzaju kartki z pięknymi zdjęciami, np. ze sklepów, a do szufladek chowam piękne papierowe metki i różne inne pamiątki. 

home office

Metoda mocowania do ściany przy pomocy washi tape jest całkiem nieszkodliwa więc sprawdzi się z pewnością w przypadku kiedy nie chcemy dziurawić ścian lub po prostu nie do końca mamy finalny pomysł na to jak ma ona wyglądać. Ja wybrałam ten sposób bo po pierwsze wciąż nie do końca jestem pewna co chcę tutaj zawiesić, a po drugie najzwyczajniej ogromnie mi się to podoba. 

home office

home office

Drewniana drabina budowlana (najzwyklejsza z marketu budowlanego) to prezent urodzinowy od męża, tak, tak, nie pomyliłam się ;) Jak ktoś ma bzika na punkcie wnętrz to cieszy się właśnie z takich prezentów, bo ciuchy jak mam ochotę kupuję sobie sama ;) Stoi już tutaj prawie dwa lata i chyba zadomowiła się na dobre. Akcent surowego drewna i metalu nadaje temu kącikowi ciekawego klimatu, a dodatkowo jest to pole do nieograniczonych możliwości aranżacyjnych. Można zawieszać różne przedmioty, przechowywać magazyny, książki, położyć pojemniki, kosze, po prostu co komu przyjdzie na myśl.

home office

home office

Z biurka nie jestem do końca zadowolona, kupowałam je na szybko, bo chciałam jak najprędzej zapchać przestrzeń, zapełnić nasze kąty tak, aby mieszkało się przyjemniej. Z jednej strony nie jest brzydkie i dość ciekawie zgrywa się z loftowym klimatem pozostałych elementów, może też sporo pomieścić w szafkach bocznych choć ja wolałabym szuflady, ale gdybym mogła zmienić, z pewnością stanąłby tutaj inny model. 

home office

home office

Na mini komodę Moppe miałam już co najmniej kilka pomysłów, ale uświadomiłam sobie, że w zasadzie to taka surowa podoba mi się obecnie najbardziej. Takich szufladek przydałoby mi się tutaj kilkadziesiąt, żeby pomieścić wszystkie guziki, tasiemki, sznurki i przeróżne, inne drobiazgi, które zbieram a potem wykorzystuję do swoich robótek. I właśnie z tego powodu od jakiegoś roku, albo może i dłużej, poszukuję aptecznej lub bibliotecznej, drewnianej komody, która wreszcie uporządkowałaby moje skarby. W zasadzie to już taką znalazłam ale jej cena mnie trochę przeraża, na razie myślę ale jeśli się zdecyduję to zapewne stanie w kącie, gdzie obecnie stoi statyw. O obrazie pisałam już wcześniej trochę szerzej więc dla przypomnienia można poczytać tutaj.

home office

home office

home office

home office

Lubię ten pokój, jest mój, prawdziwy, niewymuszony, szczery ... Wracając jeszcze do ściany nad biurkiem, żeby nie było, że nie mówiłam ;) Lubię druciaki (jak już wiecie) i wciąż poszukuję tutaj tego jedynego, wymarzonego ... Pomysłów było mnóstwo, mąż miał zrobić, wciąż coś wymyślam, a kratkę do mocowania kwiatów z Ikea miałam już w domu dwa razy i dwa razy oddawałam po czym widząc ją w pięknych kącikach u koleżanek blogowych jednak miałam zapędy, żeby jechać po nią trzeci raz i tak mi zeszło do tej pory ;)

home office

Długo się zastanawiałam po co kupiłam tą literę "Z", nic nie mogłam do niej dopasować a teraz już wiem! 

Z D R O W I E ... 

Mam nadzieję, że przyłożyłam się do tematu. Jeśli macie jakieś pytania, śmiało piszcie. Pod spodem jak zwykle ostatnimi czasy, umieszczam listę przedmiotów, żeby trochę uprzedzić niektóre z pytań ;)

No i masz, wiedziałam, krzesło, zapomniałam o krześle! Lubię ten model, jest dość wygodny, ale wolałabym je przenieść gdzie indziej a tutaj wkomponować coś bardziej wyszukanego. Wciąż szukam ...

Do następnego!
Iza


Biurko, lampka biurkowa, mini komoda drewniana - Ikea
Drabina - market budowlany
Metalowy kosz, metalowy duży pojemnik, drewniany świecznik, czarna świeca, czarna butelka - HM Home
Filcowy notes/kalendarz - An.Akcesoria Anita się nudzi
Metalowe wieszaki serce/koło, drewniany domek, lniana zawieszka gwiazdka - DIY 
Sznur kul bawełnianych - Cottonballlights.pl
Czarny szyld - Vivre.pl
Krzesło - allegro.pl
Biały, drewniany pojemnik z gwiazdką - prezent od Magdy z Wnetrzazewnetrza.pl
Litera Z - empik
Drewniana gwiazdka - Rossmann
Drewniany breloczek - Any-thing.pl
Typografie  - TK Maxx, Agnethahome.pl, Margo Hupert Art
Plakat "Jestem bloggerem ..." - prezent od Karoliny z Houseloves.com
Komplet metalowych pojemników - Mojamalafrancja.pl






Galeria na ścianie w salonie

Galeria na ścianie w salonie


Kilka tygodni temu pytałam Was tutaj o zdanie w tym temacie. Pusta ściana w salonie jakoś do mnie nie przemawiała i choć było jaśniej dzięki bieli to nadal byłam przekonana, że to właśnie galeria, którą sobie w głowie uradziłam, powinna się tu pojawić. 

Zainspirowałam się pewnym zdjęciem, chciałam, żeby było biało-czarno-szaro z dodatkiem drewna. Elementy tej galerii zbierałam miesiącami i powoli przygotowywałam się do tego projektu ale w głowie był tylko zarys, coś widziałam, ale nie miałam konkretnego pomysłu jak to rozwiesić. W ubiegłą sobotę przyszedł ten dzień, kiedy poczułam, że powinno sie udać, rozłożyłam wszystko na podłodze, przymierzałam, kombinowałam biegając od prania do gotowania, mieszając w międzyczasie pyrkający dżem truskawkowy, wskakując co chwilę do pokoju, żeby coś zmienić i przestawić, a potem wracałam do kolejnych domowych obowiązków. Było intensywnie, pracowicie, na szczęście mąż po całym dniu malowania domku dziewczynek powiesił wszystko ... skończyliśmy grubo po północy. Czy się udało? Efekty przedstawiam poniżej.

Galeria łączy wszystko co kocham najbardziej czyli ulubione kolory, czarno-białe fotografie, metalowy szyld, typografie, drewno. Kolorystycznie zgrywa się z pozostałymi elementami wystroju w salonie i mimo, że na ścianie jest też cegła i otwór, moim zdaniem bardzo ładnie się tutaj wpasowała. Nadała pazura, charakteru i klimatu. 


Nierównomierność, brak symetrii, nieregularny zarys, ramki w różnych kształtach i kolorach, różne tła dla zdjęć i typografii to efekt zamierzony. Niby wszystko z innej parafii a jednak zgrywa się ze sobą za pomocą kolorów. Taka galeria to projekt otwarty, pozwala dodawać, odejmować i zamieniać elementy w razie potrzeby, dla mnie dodatkowo jest właśnie taka, jaką sobie ją wymarzyłam.


Skąd wzięły się te wszystkie elementy? Zacznijmy od ramek, część z nich kupiłam jako nowe, zbierałam, gromadziłam, leżały i czekały cierpliwie na ten czas. Sporo z nich jeszcze leży, bo jest kilka ścian, na których co nieco chciałabym jeszcze powiesić. O dziwo trudno jest kupić szare ramki, jakoś nie spotkałam fajnych i ładnych, więc sama sobie takie zrobiłam. Zmieszałam białą i czarną farbę, żeby uzyskać pożądany odcień szarości i pomalowałam białe ramki, w których kiedyś wisiały tutaj nasze zdjęcia. 

Ciężko również o ramki drewniane, są albo drogie czy grube, albo ich odcień jest niezbyt ładny, tutaj miałam spory problem, bo w sobotę kiedy zabrałam się za ten temat, miałam tylko jedną, małą, kwadratową ramkę. Był w niej obrazek z Ikea, kupiliśmy go na etapie budowy, bo tak już chciało nam się wykańczać nasze kąty i zamieszkać, a wtedy do tego była jeszcze długa droga. Na szczęście obrazek dało się wykorzystać i całe szczęście, bo bez tej ramki nie byłoby tego efektu. 

Jedna drewniana ramka to wciąż dla mnie za ma mało, żeby osiągnąć to co chciałam, więc wpadłam na pomysł, aby jeden plakat zawiesić na wieszaku do ubrań. Znane i lubiane rozwiązanie, które chciałam wykorzystać od dawna tylko nie wiedziałam jak i gdzie. Z pomocą przyszedł mi również piękny, drewniany wieszak w kształcie dużej kropki (można używać jako uchwyt do mebli), który kupiłam kiedyś na wyprzedaży. A na koniec pobiegłam do łazienki i drapnęłam literkę A (jak Ala i Asia ;)). Chciałabym tutaj jednak coś jeszcze może zmodyfikować z tymi literkami, ale to nie teraz.


Najdłużej wyczekały się chyba czarno-białe fotografie, które przyjechały do nas od wspaniałej i niezwykle uzdolnionej artystycznie Agnieszki z bloga Agnetha.home (tej Pani nie trzeba Wam już chyba przedstawiać). Szkoda, że Aga nie sprzedaje już swoich zdjęć, bo byłoby z czego wybierać. Ja po prostu kocham czarno-białe zdjęcia! Zresztą uwielbiam bloga Agi, Jej produkty, zdjęcia i stylizacje. Część z tych zdjęć już wisi w korytarzu na dole od dłuższego czasu, ale z uwagi na moją powolność w realizacji wszystkich pomysłów, pozostałe grzecznie sobie leżakowały aż do ubiegłej soboty. 

Szyld upatrzyłam sobie kiedyś w innym wspaniałym miejscu w sieci, Myszkowiec bo o nim mowa, cudeńka można upolować (na moje szczęście, bo sama kiedyś uwielbiałam buszować po pchlich tragach, komisach i SH, ale z braku czasu niestety od dawna już się w takich miejscach nie pojawiam). Myślałam i myślałam, zbierałam się jak przysłowiowa "sójka za morze" i w końcu szyld kupił ktoś inny (nawet wiem kto ;)).  Ostatnio jednak, zupełnie niespodziewanie ustrzeliłam go na Westwing! Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, oczom nie wierzyłam szczególnie, że weszłam tam naprawdę przypadkowo!

Typografie z kolei zakupiłam kilka tygodni temu w TK Maxx, pisało o tym kilka koleżanek blogowych. W sumie to nie planowałam tego zakupu, myślałam, że kupię jakieś inne plakaty, może część wydrukuję lub zrobię po prostu sama. Kiedy byłyśmy w galerii na zakupach, wstąpiłam przy okazji do sklepu i oczy mi zabłysnęły kiedy zobaczyłam, że te zestawy tam są! To takie zestawy do tworzenia własnych galerii, zawierające różne typografie i obrazki w różnych kolorach, rozmiarach i układach.



Czasami moje aranżacje są dziełem przypadku i to wcale nie tylko ja mam najlepsze pomysły. Wyobraźcie sobie, że bardzo często nasza mała rusałka Asia przestawia mi coś podczas swoich zabaw i udaje Jej się nieraz strzelić w 10tkę. Tak było np. z tymi drewnianymi domkami, ja postawiłam je na parapecie w wykuszu, a Ona przestawiła je do tego okienka. To już był pierwszy krok, który mi się spodobał, a innym razem złączyła je ze sobą i uznałam, że naprawdę fajnie to wygląda ;)

Z kolei czarny stołek-drabinka został sobie tutaj, bo po prostu używaliśmy go podczas wieszania i tak mi spasował, że postanowiłam go na razie zostawić w tym miejscu ... więc jakby ktoś pytał to odpowiadam, że wszyscy domownicy tutaj mają coś do powiedzenia ;)



Dla przypomnienia poniżej zdjęcie całkowicie pustej ściany oraz zdjęcie, które mnie zainspirowało dawno temu i zawsze przeglądając inspiracje w sieci, po prostu zatrzymywałam na nim swój wzrok :)


źródło: Pinterest, Bloomingville AW 2013
Na koniec jeszcze chciałabym napisać o jednej istotnej sprawie, bo zakładam, że znajdzie się grupa osób, które będą pisać znowu negatywne komentarze odnośnie "angielskich napisów". Otóż Kochani nie widzę w tym nic złego, wręcz uważam, że posiadanie w domu dekoracji, które zawierają napisy w j.angielskim w żadnym stopniu nie ma nic wspólnego z kulturą narodową, zaśmiecaniem naszego języka czy brakiem szacunku dla kraju, w którym żyjemy. To tylko element dekoracji wnętrza i nie rozumiem dlaczego niektóre osoby chcą robić wokół tego taki szum? Poza tym żyjemy w czasach kiedy znajomość j.angielskiego jest powszechna, podróżujemy dużo, zwiedzamy inne kraje, używamy tego języka na co dzień w pracy. Ja sama posługuję się angielskim codziennie, moje obie córki uczą się w szkole prywatnej, więc ten język jest nam również bliski. 
Muszę przyznać, że dzisiaj to Was chyba zanudziłam, nie dość, że zdjęć dużo to jeszcze tekst taki długi. Jeśli dotrwaliście do końca to chciałabym Wam jeszcze gorąco podziękować za to, że jesteście, zaglądacie, piszecie do mnie wspaniałe maile i wiadomości na czatach, komentujecie i tutaj i na FB czy IG. Naprawdę utzymujecie ten blog przy życiu, bo chwile zwątpienia odnośnie jego prowadzenia pojawiają się bardzo często, a to właśnie dzięki moim Czytelnikom wciąż dostaję kopa do tego, żeby nadal dla Was pisać o tym co mi w duszy gra ;)
Ściskam
Iza
 
Typografie - TK Maxx
Metalowy szyld, drewniana litera - Westwing.pl
Czarno-białe fotografie - Agnethahome.pl 
Kapelusz, drabinka - Ikea
  
Salon - pusta ściana i co dalej?

Salon - pusta ściana i co dalej?


Kiedy pisałam o czarnych elementach w naszych wnętrzach, wspominałam też, że trzy, duże, czarno - białe fotografie, które wisiały w salonie, powędrowały wreszcie na ścianę w górnym korytarzu.

W wyniku tej roszady ściana w salonie pozostała pusta ...



Muszę przyznać, że tak też jest całkiem fajnie, dlatego wcale nie spieszę się z kolejnym pomysłem. Z pewnością byłoby łatwiej ją zaaranżować gdyby nie otwór z półeczką, ale on też ma swój urok, jest trochę inaczej, mogę często zmieniać dekoracje na tej półce przez co wnętrze zyskuje za każdym razem nowego wyglądu no i mam w jadalni okiennice ;).

Nie ulega jednak wątpliwości, że otwór trochę utrudnia aranżację ściany. Do zegara również się zbytnio nie przywiązuję, bo kupiłam go za całe 35 zł, dodatkowo jakiś czas temu (pewnie pamiętacie) pomalowałam otoczkę na czarny kolor, przez co zrobił się bardziej wyrazisty. Obecnie jestem gotowa aby bez najmniejszych wyrzutów sumienia go zdjąć ale nie mam jeszcze pomysłu co powiesić w zamian ...



Dla przypomnienia, jak to wyglądało wcześniej:


A gdyby tak zamiast zegara powiesić wielką literę? albo znak? A obok zrobić galerię z typografii? O taką jak na tym zdjęciu poniżej. Muszę Wam przyznać, że to jest zdjęcie, na którym chyba najczęściej zatrzymuję się oglądając zdjęcia skandynawskich wnętrz w sieci. Mam je nawet zapisane na swoim profilu na Homebook i wracam do niego nieustannie od co najmniej roku albo i dłużej!


źródło: Pinterest, Bloomingville AW 2013

Niesamowicie podoba mi się połączenie kolorów tej galerii i żałuję, że nie mogę takiej stworzyć na tej ścianie ze względu na brak miejsca. Mogę oczywiście spróbować zrobić coś podobnego w mniejszym rozmiarze tylko czy mi się to uda? Ramki zajmują dużo miejsca, a gdyby tak po prostu nie używać ramek? Same plakaty i typografie? Podoba mi się takie rozwiązanie i ciągle coś sobie zmieniam i przewieszam w moim domowym biurze, ale czy to będzie pasowało do salonu?



Na pewno będę chciała zrobić taką wielką galerię w naszej sypialni, jest tam ściana po łuku i od samego początku taka była tam w planach, ale sami widzicie, że trochę mi z tym schodzi ;)

Chodzi mi o coś takiego jak na tych zdjęciach, ale zawsze to rozwiązanie widzę w pokojach biurowych, gabinetach, nad biurkiem, w korytarzu, dlatego sama nie wiem czy będzie OK jeśli zrobię taką ścianę w salonie ...



Czy ściana w salonie jest gotowa na przyjęcie nowych lokatorów? Trudno powiedzieć, ja nadal myślę, bo mogłyby to też być półki a na nich ułożone ramki, ale ja się jakoś uparłam na tą galerię, może dlatego, że tak bardzo podoba mi się to zdjęcie Bloomingville ...  Oglądając zdjęcia naszego salonu ponownie jestem coraz bardziej przekonana, że już chyba czas pożegnać się z tym zegarem tym bardziej, że mam już w jadalni lepszy.





Mam nadzieję, że nie pozostawicie tematu bez komentarza i doradzicie jak Wy widzicie tą ścianę. Każdy patrzy na temat innym okiem i warto jest porównać inne opinie, zastanowić się, przemyśleć i przeanalizować wszystkie opcje. Taka wirtualna burza mózgów ;) - czekam na Wasze pomysły!

Na koniec jeszcze słowo o nowym wyglądzie bloga, w końcu się uporałam i większość jest już skończona, ale są jeszcze elementy, które muszę dopracować. Liczę na to, że jest czytelnie, przejrzyście, a informacje łatwo odszukać co najmniej w kilku miejscach na stronie. Jeśli macie jakieś uwagi lub zauważycie jakiś błąd, będę wdzięczna za informację, pomoże mi to lepiej dostosować się do Waszych potrzeb. 

Ściskam
Iza

Jadalnia - ale jaja ;)

Jadalnia - ale jaja ;)


Uwielbiam szyldy, typografie i plakaty, szczególnie te w bieli, szarości i czerni. Zachwycam się aranżacjami z ich użyciem, ale u nas w domu wciąż mnóstwo jeszcze miejsca na wieszanie takich dekoracji, bo proces decyzyjny w moim przypadku trwa zwykle dłużej (a nawet jeszcze dłużej) i jakoś mi tak wolno to idzie ... ale jak już trafię na coś niepowtarzalnego to biorę od razu!

No i trafiłam ostatnio, nawet dość dawno, czas po prostu śmiga (!) ale leżakował sobie grzecznie, czekał na ostateczną decyzję gdzie powiesić i czy w ogóle powiesić czy może postawić. Pole manewru było znacznie ograniczone, bo napis zdecydowanie sugeruje okolice kuchni lub jadalni, ale w końcu nadszedł jego czas i zadecydowałam. I chyba dobrze, od razu jakoś mi się bardziej ten kąt teraz podoba!




Każda, nawet najdrobniejsza zmiana (oczywiście mam tu na myśli te trafione pomysły) powoduje tak fajne efekty i właśnie to jest to co lubię robić najbardziej! Nieważne czy jest to przestawiona w inne miejsce poduszka, zmieniona poszewka, narzuta czy postawiony kwiatek, za każdym razem mam taką samą radochę bo po prostu kocham to robić!
Zastanawiam się jakby dzisiaj wyglądało moje życie, gdybym nie odnalazła w sobie tej pasji i nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie, bo zamiłowanie do wnętrz i blogowanie już tak bardzo mnie pochłonęły, że jakoś sobie tego nie wyobrażam! 

No i wyszło jakoś tak przy okazji, miało być o szyldzie a przeszło w przemyślenia życiowe, ale baby tak mają czasami, że sobie lubią po prostu pogadać ;)


No to dzięki za wieczorne pogaduchy, do następnego!
Iza
Szyld - Myszkowiec

Drewniane litery, DIY i mój kumpel - Czarny Marker ;)

Drewniane litery, DIY i mój kumpel - Czarny Marker ;)


Witajcie Kochani!

Muszę koniecznie bardzo gorąco podziękować Wam za wspaniałe życzenia świąteczne! Sama niestety z braku czasu odwiedziłam tylko niektóre z Was, ale mam nadzieję, że chociaż mój post z życzeniami był wyrazem mojej wdzięczności.

Znowu nie miałam też czasu, żeby odpowiedzić na Wasze komentarze, które czytam z ogromną chęcią, zaciekawieniem i uśmiechem na twarzy. Ostatnio Asia z bloga "Uwielbiam czarować" napisała "przyznaj się ile sypiasz na dobę" hehe, dobre ;) Tak się akurat złożyło, że publikujemy z Asią posty o tej samej porze :)

No nie jest słuchajcie aż tak źle, bo staram się spać te 6 godzin chociaż nie jest to wymiar, który mi w zupełności wystarcza, ale niestety jest tyle obowiązków i spraw do ogarnięcia, a ja jeszcze sobie przecież bloga wymyśliłam ;) ... Ale powiem Wam, że jak ustawiam budzik i widzę, że mam 7 godzin lub więcej to sobie myślę "rozpusta" ;)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać jak zmienia się nasza łazienka, głównie za sprawą nowych poduszek na siedziska koło wanny oraz nowych dekoracji na półeczkach.




Cała aranżacja powstała dosłownie w kilka minut, a zaczęło się od liter drewnianych, które w końcu przyjechały do mnie z Westwing.pl Zamówiłam je chyba miesiąc temu, ale opłacało się czekać, są po prostu piękne!!!




Zapewne zdążyłyście zauważyć, że ostatnio praktycznie nie rozstaję się z czarnym markerem! Oj tak, a już na szkle maluje się nim świetnie, bo można bezkarnie zmywać (zmywaczem do paznokci) i zmieniać napisy wedle uznania!




Pomysł na gwiazdki na świeczkach pojawił się jak to zwykle u mnie bywa, jak bumerang, nagle, błysk i jest! Inspiracją były dla mnie świeczki z HM Home (proste, szklane, z dużymi, białymi naklejkami w czarne napisy). Wydały mi się dość drogie (ok. 20 zł), więc sobie przerobiłam moje (Ikea).




Napisy w ramkach to moje typografie DIY dość nieudolne zresztą, no bo jak zwykle się spieszyłam, bo chciałam już, ale pewnie za kilka dni znowu coś zmienię, więc już nie poprawiałam tego nieszczęsnego napisu BATH ;) chciałam, żeby nawiązywał do liter.

A jak już mnie trochę znacie to pewnie też się domyślacie, że jak je kupowałam to wcale nie miałam jeszcze dla nich przeznaczenia!








Jak widać drzwiczki nadal czekają na moją wenę na malowanie, którą wyparły inne priorytety ;)

A poniżej wspomniane wcześniej poduchy. Długo szukałam, ale niestety takich jak chciałam na siedzisko w dobrej cenie nie udało mi się nigdzie znaleźć. Te z HM Home są moim zdaniem dość małe, ale już nie mogłam znieść poprzednich, więc w końcu (po którejś z kolei wizycie w sklepie) je kupiłam.








Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.

Życzę Wam miłej niedzieli, a w ogóle to fajny będzie przyszły tydzień, bo dłuuugi weekend przed nami!

No to do następnego!
Iza

Korytarz - zdjęcia i typografie

Korytarz - zdjęcia i typografie


 Dzisiaj na tapecie będzie korytarz ;)

Zapewne domyślacie się dlaczego ... no właśnie, wygląda na to, że fotografie i grafiki nabrały mocy urzędowej i wreszcie zawisły na  ścianie w korytarzu!




Dla przypomnienia tutaj prosiłam Was o pomysły na zagospodarowanie tej ściany, trochę czasu upłynęło ;) 




Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym się nie przyczepiła sama do siebie ;) ... no bo może czarne ramki byłyby lepsze dla typografii no i teraz ta wolna przestrzeń z prawej strony ... i kabel na lampkę czeka ... a w ogóle to te poziome jakoś zupełnie od czapy sobie wiszą ...

Ale i tak się bardzo cieszę, bo zrobiło się dużo przyjemniej!

Oczywiście ogromne podziękowania dla Agi z agnetha home, bo zawartość ramek jest właśnie od Niej! Aguś, wpasowały się świetnie, jeszcze raz dziękuję, szczególnie za prezenty w postaci typografii!!!




Może się teraz zmobilizuję, żeby w końcu ten kinkiet znaleźć, a z prawej strony jeszcze coś powieszę, mam dwa typy na oku ;) ... jak upoluję to się o tym z pewnością dowiecie :)









Ciekawa jestem co tam u Was? Bo u nas zima na całego, taka piękna, szkoda, że nie było takiej na święta, no ale u nas ferie za tydzień, zobaczymy czy z nami zostanie ;)

Ja w każdym razie przywitałam ją jakimś zapaleniem gardła, ale chorować w łóżku nie mogę, bo w pracy nawał obowiązków, a od piątku chciałabym iść na urlop.

Ściskam mocno, Iza!
Copyright © lifespace(r) , Blogger