handmade
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
(re) używać!

(re) używać!


Nie wiem jak Wy Moi Drodzy, ale ja jestem ogromną zwolenniczką re-używania. Jeśli wiem, że coś może mi się przydać do "czegoś" to z pewnością tego nie wyrzucam. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, nie chodzi przecież o zagracanie przestrzeni, ale o świadome wykorzystywanie rzeczy, z których może powstać coś innego.

I tak na przykład zachowuję metki czy wszelakie tasiemki, guziki i inne ozdoby, bo wiem, że kiedyś przydadzą mi się chociażby do pakowania prezentów. Kiedyś bardzo lubiłam buszować po komisach, targach i second handach w poszukiwaniu ciekawych materiałów czy ozdób, ale i fajnych ubrań. Teraz niestety nie mam na to wystarczająco dużo czasu, nad czym bardzo ubolewam.

Może pamiętacie moje recyklingowe serca - zawieszki, które uszyłam z poszwy na kołdrę zakupionej w SH, dla przypomnienia można je obejrzeć tutaj. Od jakiegoś czasu jestem zafascynowana powtórnym użyciem tzw. bawełny T-shirt dlatego robiąc co jakiś czas przegląd ubrań, najczęściej dziewczynek, segreguję je na odpowiednie grupy: do przekazania innym dzieciom (jeśli są w bardzo dobrym stanie), do przerobienia na szmatki (zniszczone, sprane itp.), do szycia (takie, które mają fajne kolory i wzory, ale mogą być użyte do przeróbek czyli niezbyt wartościowe i takie, których nie jest żal mi pociąć). 

Pierwszy raz użyłam takiej bawełny szyjąc wielkie serca - zawieszki w związku z akcją Design z sercem, którą organizowały Dziewczyny z roomor! Czekam z niecierpliwością na dalszą część relacji, bo jestem ciekawa czy serducha się wpasowały i przede wszystkim chciałabym zobaczyć je na ładnych zdjęciach. Ja niestety nie byłam w stanie zrobić dobrych zdjęć przy świetle dziennym, bo kończyłam szyć wieczorem, a z samego rana w pośpiechu przed pracą pakowałam, żeby jak najszybciej wysłać do Dziewczyn ;)

Mam jednak prototyp, który wyszedł trochę nieudolnie, ale przynajmniej wiedziałam co poprawić i przede wszystkim przekonałam się, że warto. Oprócz tego pierwszego serducha, ostatnio powstały jeszcze dwie przytulanki - sowy.



Zaczęło się od tego, że dobre kilka miesięcy temu, może nawet pół roku albo i dłużej (tak czas leci), Asia dorwała w jednym ze sklepów stoper do drzwi w kształcie sowy. Bardzo Jej się spodobał, ale był po pierwsze za ciężki, żeby używać go jako przytulankę a po drugie, od razu włączył mi się guzik DIY i obiecałam, że kiedyś uszyję.

Długo musiała czekać, w sumie to co jakiś czas zapominałyśmy o niej na zmianę, ale ostatnio temat powrócił i zakasałam rękawy. Muszę przyznać, że sprawiło mi to wiele radochy, chociaż pierwsza sowa (szara) wpisze się na zawsze w rodzinną historię jako kość niezgody, bo mąż podebrał mi fach, kiedy pojechałam ćwiczyć i sam uszył bazę. Ja zrobiłam szablony, a On mi zwinął robotę no! Byłam bardzo zła, bo dla mnie takie szyjątka od serca mają wielkie znaczenie i chciałam po prostu, żeby Asia zapamiętała ten moment jako ważny w Jej życiu. No ale wiadomo, pozłościłam się trochę a potem doszyłam pozostałe elementy psiocząc, że się nie zna i muszę naszywać już na wypchaną bazę, kiedy ja zawsze naszywam wszystkie elementy i dekoracje przed wypchaniem. 

Druga sowa powstała "na zamówienie" Alicji. Dziewczynki miały wielką frajdę wybierając materiały i dobierając kolory, pokochały je i teraz z nimi śpią Złożyły już zamówienia na kolejne wersje kolorystyczne a moje serce się raduje, że mogę sprawiać Im przyjemność takimi prezentami!




Cieszę się tym bardziej, że wszystkie użyte materiały są z odzysku, włącznie z wypchaniem, które też zawsze zatrzymuję sobie ze starych poduszek. Miałam kiedyś takie z wypełnieniem sztucznym, ale już nie nadawały się do spania, bo się zbiły za bardzo i zamiast wyrzucić to wyprałam, wysuszyłam i schowałam na strych w odpowiednio opisanym worku ;) 

Ciekawa jestem jak to jest u Was? Piszcie w komentarzach Wasze sposoby na re-używanie :)

Miłego weekendu!
Iza
 





Len i drobne DIY

Len i drobne DIY


O mojej miłości do lnu chyba jeszcze Wam nie pisałam. Mam swoje upatrzone rzeczy, które chciałabym kiedyś kupić (pościel, zasłony), ale na razie nie robię tego głównie ze względu na cenę. Mam też już dość pokaźną kolekcję tekstyliów zakupionych głównie na wyprzedażach w HM Home i kiedyś z pewnością je pokażę w moich aranżacjach. Zawsze obowiązkowo mam w domu len kupiony na metry w kolorze naturalnym i szarym (ja akurat kupuję w Ikea).

Jak zapewne pamiętacie, nie szyję jeszcze na maszynie, bo najzwyczajniej nie potrafię, ale myślę, że to tylko kwestia czasu i kiedyś pewnie się do tego zmuszę, a tymczasem szyję małe rzeczy ręcznie np. zawieszki i wykorzystauję len do dekoracji lub metamorfozy jakiś przedmiotów.

Tak właśnie było w grudniu, ale z uwagi na to, że ten miesiąc był szalony i miałam wtedy mnóstwo różnych projektów do wykonania, nie udało mi się opowiedzieć bardziej szczegółowo o tych przeróbkach. Dzisiaj chciałbym Wam o tym napisać.



Ta wielka blaszana donica przywędrowała tak za trzecim może czwartym podejściem w sklepie, nie mówiąc o oglądaniu jej w sieci. Nie mogłam się zdecydować do czasu aż wpadłam na pomysł drobnej przeróbki. 

Tutaj muszę jeszcze podzielić się z Wami moim sposobem na len. Otóż len najlepiej i najbardziej oryginalnie i klimatycznie wygląda pomięty, surowy, niedbały, więc przed użyciem wycinam kształt dekoracji a potem płukam pod wodą i wykręcam, a na koniec suszę i gotowe.

Napis został po prostu wykonany czarnym markerem (mogłam się bardziej postarać, wiem), a potem przykleiłam tą wielką etykietę klejem typu "Magic".

W ten sposób zwykła blaszana donica - balia zyskała oryginalnego charakteru, jest moja i wyjątkowa.





Z zamiarem przeróbki lampy nosiłam się już od dawna, ale ciągle coś mnie blokowało. Zabrałam się jednak pewnej soboty i udało się chociaż muszę przyznać, że wizualnie jak dla mnie jest lepiej niż w wersji poprzedniej, gdyż ta lampa po prostu już tutaj nie pasuje, ale jeśli chodzi o walory użytkowe to nie jest to najlepsze rozwiązanie. Lampa świeci "do góry" czyli po założeniu "ubranka" lnianego jest niestety ciemno. Na szczęscie w tym pomieszczeniu światło nie musi być mocne. Mimo to jednak chciałabym docelowo tą lampę po prostu zmienić :)





A na koniec lniane zawieszki - gwiazdki, które szyłam w związku z akcją Santa Blogger Muszę przyznać, że nie było to lekkie zadanie. Len jak wiadomo dość intensywnie się snuje, a że zawieszki małych rozmiarów to jednak było z tym trochę zabawy. 







A czy Wy też kochacie len? Jak go wykorzystujecie w swoich domach? Czy też lubicie wykonywać lniane dekoracje?


Iza




Oversized clock & wooden houses

Oversized clock & wooden houses


Dwa różne elementy, ale pojawiły się w tym samym czasie, więc napiszę o nich razem. Zegar wielkich rozmiarów i to właśnie ten konkretny był w mojej głowie od co najmniej roku, ale wolałam poszukać, zastanowić się i upewnić czy na pewno ten, bo jednak jest to dość znany model.

Patrzyłam, szukałam, zastanawiałam się, ale niestety nic innego mnie nie urzekło, a właśnie na tą ścianę tak mi tutaj pasował. Wcześniej ta ściana była pusta, ale był mały zegar montowany bokiem do ściany tzw. dworcowy, model też zresztą bardzo popularny (dla przypomnienia jak wygladał tutaj). Miałam już nawet pomysł jak go przerobić, ale okazało się, że rozmontowanie go nie jest wcale takie łatwe i biorąc pod uwagę jego cenę, postanowiłam jednak kupić ten.




Trzeba przyznać, że jest wielki, ale właśnie w tym tkwi jego siła (to oczywiście moje zdanie). Zwraca uwagę, jest świetnym kontrastem i dopełnieniem. Co by jednak nie było tak zbyt pospolicie i sztampowo, dla równowagi jest i coś własnoręcznie wykonanego. Domki drewniane absolutnie nie są moim pomysłem, można je spotkać w wielu skandynawskich wnętrzach i kupić u kilku blogowych koleżanek już od dawna (np. u Ani a Anything). Ja się skusiłam na takie domowe hendmejdy, bo kiedy mąż wystrugał boje do naszej altanki wiedziałam, że z domkami nie będzie żadnego problemu, chociaż dopiero teraz nabrały mocy urzędowej.

Powiem nawet więcej, teraz modne są betonowe i takie też mi się podobają, ale jakoś ostatnio padło na drewno ;)

Surowe drewno, z odpadków, które po prostu były w domu, niektóre nawet popękały, ale mi to nie przeszkadza o ile ktoś sobie krzywdy tym nie zrobi. Na razie takie mi się podobają, ale być może za jakiś czas je pomaluję kto wie ;)





Gdyby ktoś z Was się zastanawiał dlaczego ten otwór w ścianie nie jest na środku ... No właśnie, teraz to widać jeszcze bardziej, ale mi aż tak bardzo to nie przeszkadza, wolę z drugiej strony czyli w salonie mieć większe pole do popisu na ścianie, gdybym np. chciała ustawić tam komodę itp. Bez tego otworu z kolei byłoby bardziej przejrzyście, przestronnie i spokojnie, ale na razie nie zamierzam go likwidować, bo lubię sobie tam coś ustawiać.





Kąty oczywiście nadal nie są wykończone, pokazuję tylko kolejne etapy zmian. Zielonych akcentów chcę więcej, ale rośliny nie są moją najsilniejszą stroną i wolę się powoli do nich przekonywać niż kupić od razu całą masę i wszystkie zmarnować. Zresztą, u mnie wszystko raczej powoli, z długim zastanawianiem, na tzw. 10tą stronę. O drzewkach oliwnych np. myślę już od około 1,5 roku, ale do tej pory zawsze coś mi przeszkadzało, a to rozmiar niewłaściwy, a to cena, w to wreszcie jednak się rozmyśliłam, że może nie teraz, a jak już chciałam to się okazało, że nie sezon i nie ma. Teraz już wiem, że będą w sklepach w marcu/kwietniu, więc być może tym razem.




W sumie to teraz sobie myślę, że czarne lampy byłyby fajne, ale bałam się, że będzie tak bardzo znać na nich kurz ;) A przemalować przecież zawsze można ;) Zastanawiam się też wciąż nad wymianą kabli na te o tzw. splocie żelazkowym. Ostatnio w Ikea wypatrzyłam gotowe zestawy, a o wymianie tych kabli myślę od samego początku kiedy zmieniałam lampy w jadalni. Takie dylematy ;)


Iza
Santa Blogger - 13 pomysłów na drobne prezenty

Santa Blogger - 13 pomysłów na drobne prezenty





Chyba jestem ostatnia ze swoją relacją, ale to w sumie dobrze, bo mogłam już większość wcześniej przeczytać hehe (żartuję). No nie dało się słuchajcie, słowa się nie składały jakoś (wtedy lepiej nie pisać) i jeszcze faza zasypiania przed komputerem co wieczór.

Jak pamiętacie zabawa polegała na tym, że każda blogerka w danej grupie (ja byłam w zespole nr 1, gdzie było nas w sumie 14) miała za zadanie przygotować, wykonać lub po prostu zdobyć dla każdej innej blogerki drobny prezent, najlepiej taki, który podkreślałby to, kim jesteśmy, co robimy, w czym jesteśmy najlepsze. Wszystko po to, abyście mogli nas lepiej poznać, a przy okazji my również miałyśmy okazję poznać się bliżej no i sprawić sobie po prostu przyjemność.

To było doskonałe ćwiczenie do pobudzenia naszej kreatywności. Jestem pod ogromnym wrażeniem, bo każdy pomysł jest wyjątkowy właśnie dlatego, że każda z nas jest inna. Kiedy otrzymujemy jakieś zadanie/projekt, zaczynamy myśleć w jaki sposób je wykonamy i muszę przyznać, że na wiele z tych pomysłów bym sama nie wpadła. To jest dowód na to, że każda z nas jest dobra w innej dziedzinie a pomyślcie jak razem świetnie się uzupełniamy. Gdyby nam przyszło wykonać zadanie grupowe to dopiero byłby rezultat!

Dzięki temu otrzymujecie od nas w sumie 21 (bo zespoły były dwa, reszta inspiracji u Karoliny z House loves) pomysłów na drobne prezenty, które ciągle przecież wręczamy sobie na przeróżne okazje. Ile osób tyle pomysłów na prezent ale i opakowanie, różne materiały, techniki wykonania, kolory, ich połączenie ...



Poniżej zaprezentuję Wam wszystkie prezenty w naszym zespole.






A na koniec wszystkie prezenty razem i od razu wyjaśnienie opisu na zdjęciu ;) Otóż prezentów było tak dużo, że najzwyczajniej pogubiłam się robiąc im zdjęcia i okazało się, że brakuje mi prezentu Agi z Lifestyle inspiracje na zdjęciu indywidualnym ;) Zawieszka jest naprawdę przeurocza i z pewnością wykorzystam ją za rok, może wtedy będę już w moim biurze miała metalową kratę, którą chciałabym postawić nad biurkiem, żeby przypinać i przywieszać do niej wszystko co mi się spodoba :)

Gosia z Home by Wolff upiekła dla nas przepyszne ciasteczka owsiane. Szukajcie przepisu u Gosi koniecznie, bo spałaszowaliśmy je w niedzielę już po pierwszym daniu. Świetnie się złożyło, bo na ten weekend nie udało mi się nic upiec. Oczywiście Dziewczynki były wniebowzięte ;) Gosia przesłała nam jeszcze coś, to czego przynajmniej w ostatnich dniach brakuje nam najbardziej czyli śnieg ;) Te papierowe płatki śniegu to naprawdę bardzo ciekawy pomysł na urozmaicenie dekoracji prezentów i nie tylko!

Lampion ręcznie ozdobiony przez Agatę z Tak po prostu dom dołączył do kolekcji naszych lampionów, które wykorzystujemy na różne okazje, ale moje córcie się na niego zasadzają więc być może trafi do którejś z nich.




Co tu dużo gadać, Karolina z House loves czyli Organizatorka całego przedsięwzięcia ;) podsumowała tą akcję przepięknie! Bardzo trafnie nas wszystkie przedstawiła i zrobiła przepiękne fotki. Musicie koniecznie do Niej zaglądnąć tutaj

Jak dla mnie ta akcja jest potwierdzeniem, że pełno w nas chęci i zapału, a nasze blogi tworzymy z ogromną pasją, jesteśmy autentyczne i szczere w tym co robimy oraz bardzo szybko potrafimy się zorganizować we wspólnym celu. Szybka wymiana kilku czatów i maili i gotowe!

Chciałabym jeszcze dzisiaj pokazać Wam jak większość z tych prezentów zadomowiła się w naszych wnętrzach (większość, bo jeszcze nie wszystko zdążyłam  zagospodarować) i tak po kolei:

Kalendarz od Oli z Piece of love wykonany przez Olczycję czyli Aleksandrę Błędowską od razu zawisł na pustym boku naszych mebli kuchennych. Jego śnieżna biel uświadamia mi, że nasza kuchnia nie jest biała jakoś wcześniej aż tak dobitnie tego nie zauważałam ;)
Ola przesłała nam jeszcze kartę podarunkową do palarni kawy Czarny deszcz, która prowadzona jest przez trio zakręconych na punkcie kawy chłopaków. Ja jeszcze nie zamówiłam, ale czytałam już sporo opinii i wygląda na to, że mają powodzenie wśród prawdziwych smakoszy ;)




Ola z O zebrze wykonała dla nas poszewki na poduszki - ozdobiła je chmurkami. Użyła do tego farb do tkanin i stempla z ziemniaka. Poducha na razie zostaje w moim domowym biurze, ale znając mnie będzie krążyć po całym domu to tu to tam.



W ogóle zdecydowana większość zadomowiła się na dobre w moim biurze, bo będą mi przypominać o całej akcji i o Dziewczynach. Każda z nas włożyła w to kawał serducha!

Iza z Cloroes de mi alma oprócz tego, że pasjonuje się wnętrzami to słuchajcie profesjonalny fotograf dlatego każda z nas otrzymała przepiękne zdjęcie oraz zawieszkę serducho. Iza bardzo dużo szyje i tutaj miałam właśnie zgryz czy się nie zdublujemy ;)

Jest i minimalistyczny B&W kalendarz stworzony dla nas przez Karolinę z House loves czyli Matkę Organizatorkę całego przedsięwzięcia. Karolina przesłała nam jeszcze wszystkie niezbędne planery do zapanowania nad rodzinną i codzienną organizacją. To już wiecie dlaczego to właśnie Ona była Organizatorką?

A notesik, który przesłała Ania Scraperka zabieram ze sobą do torebki. Możecie mi nie wierzyć, ale do tej pory nie nosiłam ze sobą żadnego notesu, no serio!




Pojawiła się tutaj szkatułka/pudełko wykonane przez Magdę z Wnetrza zewnetrza, oj Magda, żebyś wiedziała - gwiazdek u mnie pod dostatkiem ;) Magda wykonała te szkatułki i dodatkowo je spersonalizowała (!). Magazyn wnętrzarski to prezent od Kasi z My full house, która przez długie lata mieszkała w Danii i właśnie stamtąd przywiozła je ze sobą przeprowadzając się ostatnio do Warszawy.




Ta misternie wykonana szydełkowa gwiazdka to dzieło Agi z Pretty pleasure, która dosłownie kilka dni temu została świeżo upieczoną Mamą i wszystkie bardzo się z tego cieszymy! Jak widać ma ona różne zastosowania, u nas jeszcze na chwilę zawisła na choince, ale docelowo ma służyć jako zakładka. Na choince zawisły też papierowe zawieszki wykonane przez Kasię z Conchita home. Kasia wykonała dla nas jeszcze przepiękne wazony/kule origami (te niebieskie) ale niestety ja kompletnie zielona i nieudolna w tej dziedzinie nie potrafiłam tego złożyć sama, ale koniecznie zaglądnijcie do Karoliny, bo przepięknie je ujęła albo do Kasi, żeby krok po kroku dowiedzieć się jak je wykonać.




Na choince, z którą już za kilka dni się pożegnamy jest i bombowa zawieszka od Patrycji z Kokopelia. Powiem Wam, że koniecznie muszę się nauczyć robić takie czapy, są naprawdę przesłodkie.




Serducho od Izy z Cloroes de mi alma wpasowało się tutaj jak nic! I pomyśleć, że jeszcze kilkanaście tygodni temu nie miałam u siebie nic czerwonego, ale właśnie takich kropelek mi brakowało!



I co ja mogę powiedzieć? Matka Organizatorka spisała się na medal, dziękuję Ci Karolina za ten świetny pomysł, za zaproszenie i wspaniałe prowadzenie całej zabawy oraz piękne opisy i zdjęcia w podsumowaniu! Wszystkim Wam Kobitki dziękuję również za cały trud, wysiłek, serducho włożone w tworzenie i zdobywanie tych prezentów. Mam nadzieję, że stałyśmy się inspiracją dla tych, którzy szukają pomysłów na nietuzinkowe, drobne prezenty oraz ciekawe ich opakowanie.




I na koniec Moi Drodzy, cóż ja mogłabym wykonać jak nie zawieszki, w tym przecież czuję się najlepiej, poniżej jeszcze sentymentalny kolaż. Musiałam sobie zrobić fotki przed wysłaniem, bo tworzenie tych zawieszek sprawiło mi naprawdę dużo radości.



No to wyszło mi tego trochę, ale szczerze liczę na to, że przydadzą Wam się te wszystkie inspiracje prezentowe. Mam nadzieję, że dzięki tej akcji poznaliście nas bardziej i bliżej albo odkryliście właśnie kolejne, ciekawe miejsca w sieci, do których będziecie zaglądać.

Do następnego!
Iza
Nowy Rok i Santa Blogger part 1

Nowy Rok i Santa Blogger part 1


W I T A J C I E  W  N O W Y M   R O K U!!!


Ogromnie dziękuję Wam za wszystkie życzenia i od razu również życzę Wam i Waszym Rodzinom

Wszystkiego Dobrego na cały nadchodzący R O K!
 Z D R O W I A!!! Kochani, bo bez niego nic nie jest ważne! 
S P O K O J U, bo dzięki niemu nasze życie jest piękniejsze i przyjemniejsze. 
R A D O Ś C I  i  U Ś M I E C H U na każdy nowy dzień!  
S I Ł Y  do walki z trudnościami.
Niech się spełniają Wasze marzenia!!!


Świąteczno - noworoczne dni upłynęły mi naprawdę miło. Mam cały czas urlop i mogłam pobyć w domu całe dni, zrobić to, na co zwykle nie mam czasu. Popichciłam trochę w kuchni, posnułam się po domu, pobawiłam się z dziewczynkami, uszyłam sobie coś nowego (do domu ;)), byliśmy na łyżwach, były i zabawy na śniegu. Spędziliśmy też bardzo fajne chwile z moimi Rodzicami, były wspólne gry, rozmowy i wygłupy.

Oj będzie mi trudno wrócić na normalne tory po weekendzie ;) ale żeby było łatwiej to
 postanawiam sobie na Nowy Rok: zwolnić tempo, mniej się przejmować!

W ostatnich dniach zajmowałam się też przygotowywaniem i pakowaniem prezentów do zabawy Santa Blogger organizowanej przez Karolinę z Houseloves. Jak już zapewne doczytaliście, bo wcześniej wspominałam o tym ja oraz pozostałe dziewczyny biorące udział w zabawie, przygotowujemy dla siebie prezenty, małe upominki, ale od serca, wyjątkowe i niepowtarzalne takie jak my ;) ;) ;) 

Tak napisała o nas Karolina u siebie na blogu i myślę, że zrobiła to pięknie i trafiła w samo sedno!

"w SANTA BLOGGER bierze udział kilka wnętrzarskich polskich blogerek (zapewniam, że z własnej nieprzymuszonej woli): dziewczyn z pasją i pomysłem; dziewczyn, którym ciągle brakuje czasu, ale kochają i nie przestają blogować o wnętrzach, swoich domach i swoim życiu; no i wreszcie dziewczyn, których blogi są jedną wielką inspiracją, a domy odzwierciedleniem ich samych..."


Lista SANTA BLOGGER nr 1:
  1. Aga z pretty pleasure
  2. Agnieszka z lifestyle inspiracje
  3. Ania scraperka
  4. Gosia z home by wolff
  5. Iza z cloroes de mi alma
  6. Iza z my love shabby
  7. Karolina z house loves
  8. Kasia z conchita home
  9. Magda z wnetrza zewnetrza
  10. Ola z o zebrze
  11. Patrycja z kokopelia
  12. Kasia z my full house
  13. Agata z tak po prostu dom
  14. Ola z piece of love studio

Sami widzicie, zacne grono dlatego tym bardziej było mi trudno podjąć decyzję co przygotować. Mam nadal ogromne obawy jak moje upominki zostaną przyjętę, czy się będą podobać ... 

Niebawem będziemy się nimi chwalić na swoich blogach, a ja dzisiaj uchylam tylko rąbka tajemnicy.










Taka mała sesyjka się zrobiła ;) Mam nadzieję, że dziewczyny się ucieszą, bo naprawdę się starałam, mąż i dziewczynki oczywiście mi kibicowali i wspierali!

Karolina! ogromne podziękowania za ten wspaniały pomysł i zaproszenie, bo to naprawdę świetna okazja do sprawiania sobie przyjemności, poznania siebie lepiej, ale i także do rozwijania swojej kreatywności.

Ja miałam przy tym kupę radochy i zabawy, a teraz tylko trzymam kciuki, żeby prezenty dotarły w całości i żeby się podobały!

No to na razie Moi Mili, ściskam!
Iza


Wedding set (white and powder pink)

Wedding set (white and powder pink)


A dzisiaj dla odmiany co by było ciekawie, kolejny zestaw prezentowy na ślub.

Robiłam go jakiś miesiąc temu, ale nie mogłam pokazać do czasu aż otrzymają go Państwo Młodzi ;)

Tym razem zupełnie inny klimat, inne kolory i więcej dekoracji. Jak zwykle chciałam dopasować się do upodobań Pani Młodej i choć znamy się bardzo mało to udało mi się wcześniej dowiedzieć, że wszystkie dodatki i dekoracje będą różowe. To była niezwykle cenna informacja ;)






Zabawne, ale te ozdoby "kotyliony" to znowu 100% recykling. Kiedyś okazyjnie kupiłam kabaretki dla Alicji i potargały się już przy zakładaniu, ale ich kolor był tak ciekawy, że zostawiłam z zamiarem wykorzystania tylko nie wiedziałam do czego ;)

Jaka była moja radość kiedy zobaczyłam salę weselną udekorowaną w bieli i różu z podwieszonymi pomponami ... Taka mała rzecz a cieszy ;)




Do dekoracji kartki pierwszy raz wykorzystałam piórka i nawet dość fajnie się to zgrało, chociaż łatwo się ich nie mocuje ;)

















No i co ja poradzę na to, że przygotowywanie tych pamiątek sprawiło mi więcej radości niż szukanie kreacji na wesele ;)

Wasza Izka
 
Copyright © lifespace(r) , Blogger