salon
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Salon - pusta ściana i co dalej?

Salon - pusta ściana i co dalej?


Kiedy pisałam o czarnych elementach w naszych wnętrzach, wspominałam też, że trzy, duże, czarno - białe fotografie, które wisiały w salonie, powędrowały wreszcie na ścianę w górnym korytarzu.

W wyniku tej roszady ściana w salonie pozostała pusta ...



Muszę przyznać, że tak też jest całkiem fajnie, dlatego wcale nie spieszę się z kolejnym pomysłem. Z pewnością byłoby łatwiej ją zaaranżować gdyby nie otwór z półeczką, ale on też ma swój urok, jest trochę inaczej, mogę często zmieniać dekoracje na tej półce przez co wnętrze zyskuje za każdym razem nowego wyglądu no i mam w jadalni okiennice ;).

Nie ulega jednak wątpliwości, że otwór trochę utrudnia aranżację ściany. Do zegara również się zbytnio nie przywiązuję, bo kupiłam go za całe 35 zł, dodatkowo jakiś czas temu (pewnie pamiętacie) pomalowałam otoczkę na czarny kolor, przez co zrobił się bardziej wyrazisty. Obecnie jestem gotowa aby bez najmniejszych wyrzutów sumienia go zdjąć ale nie mam jeszcze pomysłu co powiesić w zamian ...



Dla przypomnienia, jak to wyglądało wcześniej:


A gdyby tak zamiast zegara powiesić wielką literę? albo znak? A obok zrobić galerię z typografii? O taką jak na tym zdjęciu poniżej. Muszę Wam przyznać, że to jest zdjęcie, na którym chyba najczęściej zatrzymuję się oglądając zdjęcia skandynawskich wnętrz w sieci. Mam je nawet zapisane na swoim profilu na Homebook i wracam do niego nieustannie od co najmniej roku albo i dłużej!


źródło: Pinterest, Bloomingville AW 2013

Niesamowicie podoba mi się połączenie kolorów tej galerii i żałuję, że nie mogę takiej stworzyć na tej ścianie ze względu na brak miejsca. Mogę oczywiście spróbować zrobić coś podobnego w mniejszym rozmiarze tylko czy mi się to uda? Ramki zajmują dużo miejsca, a gdyby tak po prostu nie używać ramek? Same plakaty i typografie? Podoba mi się takie rozwiązanie i ciągle coś sobie zmieniam i przewieszam w moim domowym biurze, ale czy to będzie pasowało do salonu?



Na pewno będę chciała zrobić taką wielką galerię w naszej sypialni, jest tam ściana po łuku i od samego początku taka była tam w planach, ale sami widzicie, że trochę mi z tym schodzi ;)

Chodzi mi o coś takiego jak na tych zdjęciach, ale zawsze to rozwiązanie widzę w pokojach biurowych, gabinetach, nad biurkiem, w korytarzu, dlatego sama nie wiem czy będzie OK jeśli zrobię taką ścianę w salonie ...



Czy ściana w salonie jest gotowa na przyjęcie nowych lokatorów? Trudno powiedzieć, ja nadal myślę, bo mogłyby to też być półki a na nich ułożone ramki, ale ja się jakoś uparłam na tą galerię, może dlatego, że tak bardzo podoba mi się to zdjęcie Bloomingville ...  Oglądając zdjęcia naszego salonu ponownie jestem coraz bardziej przekonana, że już chyba czas pożegnać się z tym zegarem tym bardziej, że mam już w jadalni lepszy.





Mam nadzieję, że nie pozostawicie tematu bez komentarza i doradzicie jak Wy widzicie tą ścianę. Każdy patrzy na temat innym okiem i warto jest porównać inne opinie, zastanowić się, przemyśleć i przeanalizować wszystkie opcje. Taka wirtualna burza mózgów ;) - czekam na Wasze pomysły!

Na koniec jeszcze słowo o nowym wyglądzie bloga, w końcu się uporałam i większość jest już skończona, ale są jeszcze elementy, które muszę dopracować. Liczę na to, że jest czytelnie, przejrzyście, a informacje łatwo odszukać co najmniej w kilku miejscach na stronie. Jeśli macie jakieś uwagi lub zauważycie jakiś błąd, będę wdzięczna za informację, pomoże mi to lepiej dostosować się do Waszych potrzeb. 

Ściskam
Iza

More black

More black


Biel, szarości, beże i rozmyte pastele to moje ulubione kolory, ale mniej więcej od roku stopniowo wprowadzam też więcej czarnych akcentów. Dlaczego? Po prostu się do nich przekonałam, metodą prób i błędów dostrzegłam jak świetnie czarne detale (ja znowu o detalach ;)) ożywiają nasze wnętrza.

Kiedy wprowadzaliśmy się do domu, nie chciałam nawet myśleć o czerni. Koniecznie marzyłam o jasnych wnętrzach, ale nieświadomie wybierałam też zdecydowanie jasne dodatki. Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało, jednak dopiero teraz po wprowadzeniu czarnych akcentów nabieram większej pewności, że idę w dobrym kierunku.

Czarną tablicę już pokazywałam, ale ten stołek jest nowy w tym towarzystwie. Pewnie pomyślicie, że to już nudne, bo z wieloma moimi zakupami tak bywa, ale tutaj było podobnie. Zbierałam się do zakupu i zbierałam, kilka razy już miałam jechać i nagle znikał ze sklepu, po czym znowu czekałam, żeby się w ogóle pojawił. Nie będę ukrywać, że wolałabym podobny ale podniszczony "duchem czasu", niestety nie udało mi się takiego znaleźć i w końcu się zdecydowałam.






Do zegara i szyldu dołączyła też drabinka, którą również można wykorzystywać jako stołek, stojak na kwiatki a nawet stolik (wedle uznania). Można ją też złożoną powiesić na ścianie. Ma z pewnością więcej funkcji niż poprzedni taborecik, którego używałam jako drabinki. Wysłużył się przez ostatnie lata, więc został przemalowany i powędrował do innego pomieszczenia, ale o tym kiedy indziej ;)





W salonie postanowiłam dodać pazura za pomocą czarnego plakatu, który wygląda jak postarzana tablica. Kupowałam go z myślą, że będzie oparty o ścianę, ale jak tu oprzeć coś co nie jest stabilne, nabyłam więc ramkę, ale szybko przekonałam się, że wersja bez ramki to jedyna słuszna decyzja. Po prostu nakleiłam go na tekturę i wygląda nawet całkiem fajnie.




Udało się również wykonać plan, który miałam w głowie od jakiegoś roku czyli przeniesienie na ścianę w górnym korytarzu trzech najważniejszych dla nas zdjęć z naszego życia, które do niedawna wisiały w salonie. W czarnych dużych ramkach wyglądają zdecydowanie lepiej, a korytarz nabrał w końcu życia. Znając siebie to z pewnością jeszcze tutaj wtrącę a to literkę a to jakiś napis, może cyferkę albo inną ozdobę, ale nic na siłę, powoli, przyjdzie taki dzień to będzie ;)





O tym, że lubię czarno białe fotografie i typografie to już chyba się przekonaliście. Tych od agnetha.home nie mogło u nas zabraknąć, są z nami już od dawna i nadal podobają mi się tak samo chociaż może ramki to sobie kiedyś odmienię albo będzie w ogóle bez ;)




W moim kąciku biurowym też wprowadziłam czarne akcenty, które już widzieliście, ale chyba jednak nie wszystkie choć wcale nie są nowe ;) Tutaj szczególnie chciałabym wspomnieć o dwóch przedmiotach, które mają dla mnie bardzo duże znaczenie. 

Obraz to ślubny prezent od jednego przemiłego Pana Janusza, tzw. "dusza człowiek" (wiecie co mam na myśli), który nie tylko namalował dla nas tą reprodukcję (obraz zaginął lub uległ zniszczeniu po roku 1939) ale również umilił nasze przyjęcie weselne szczególnym talentem muzycznym. Myślę, że nasi goście do dzisiaj z uśmiechem na twarzy wspominają te chwile właśnie dzięki Niemu i Jego zespołowi, a dodatkowo powiem też, że tak się złożyło, iż Pan Janusz to Tata pewnego znanego blogera, z którym w sumie nadal nie poznałam się osobiście ;)

Statyw z kolei to ubiegłoroczny prezent urodzinowy od Moich Ukochanych Rodziców, którzy bardzo cieszą się z tego, że odnalazłam w sobie taką pasję.





Na koniec najnowszy nabytek, który na razie w wersji "full" czyli z materiałem w środku powędrował do łazienki, ale jak mi się znudzi to będzie wersja bez i kto tam wie gdzie on jeszcze w naszym domu zawędruje ;) Kosz dosłownie teleportował do nas wczoraj, bo rano wypatrzyłam go na stronie, a już wieczorem był w naszym domu i wcale nie byłam w sklepie ;)




Na te dwa pozostałe też mam chrapkę, wszystkie kosze są z Jysk. Ten okrągły przerobię chyba na stolik ... a na stronie widnieje jako "kosz na śmieci" hahaha!




Myślę, że przekonałam Was do tego, że nawet jeśli lubimy jasne kolory i kochamy białe wnętrza to jednak czarne akcenty nadają niesamowitego charakter szczególnie jeśli ktoś lubi styl skandynawski.

Ja zmykam do pichcenia, bo jutro u nas druga najważniejsza w roku impreza czyli przyjęcie urodzinowe Alicji. Wczoraj robiłam do północy, a dzisiaj za karę, że teraz sobie siedzę na blogu to chyba będę robić do rana, ale co tam, czego się nie robi dla dzieci ;)

Pozdrawiam ciepło
Iza

Dziergane pufy - uzupełnienie

Dziergane pufy - uzupełnienie


Dzisiejszy post jest trochę wynikiem moich obserwacji. Przez długi okres pisałam bloga głównie pod wpływem tego co na bieżąco działo się u mnie w temacie dekoracji i zmian w naszych wnętrzach, ale to nie wszystko. Wreszcie zrozumiałam, że oprócz pokazywania co tam nowego przestawiłam albo przemalowałam, powinnam też odpowiadać na Wasze zapotrzebowanie. 

Zauważyłam ostatnio, że post o dzierganych pufach nadal cieszy się dość dużą popularnością, a tak się składa, że mam w tym temacie trochę dodatkowych informacji.

Jak już słusznie część z Was zauważyła, kilka tygodni temu pufy znowu pojawiły się w Biedrze. Ja jakimś dziwnym trafem ominęłam tą wiadomość, ale na szczęście na czas się opamiętałam!

Dostępne były 4 kolory: granat, żółty, brąz i szary ale z tego co mi wiadomo to po jednej sztuce z każdego koloru w każdym sklepie. Tak, właśnie szary (!!!). Nie trudno zauważyć, że ja właśnie uwielbiam ten kolor, w dodatku chciałam koniecznie jedną do pokoju Asi. Pokój co prawda jeszcze nie jest gotowy w pełni, więc zabrałam pufę do salonu (tam, gdzie są pufy zakupione wcześniej w Houzee.pl) i postanowiłam je porównać. Być może Wam się to przyda, bo zakładam, że mogą się jeszcze raz na jakiś czas pojawiać w sprzedaży skoro cieszą się takim zainteresowaniem.




Jasno-szara jest z Biedry, a ciemna z Houzee.pl. Mają taki sam splot, ale zdecydowanie sznurek pufy z Biedry jest lepszej jakości, nie ma żadnych węzłów, wystających nitek. Dla przypomnienia, jasno-beżowa, którą zobaczycie na zdjęciach poniżej ma kilka widocznych węzłów, a sznurek jest brzydko odbarwiony w wielu miejscach.



Nietrudno też zauważyć, że pufa z Biedronki jest trochę większa i bardziej okazała. Nie porównuję na razie odkształcania, bo na początku wszystkie są takie same.




W beżowej pufie (Houzee) dość widoczny jest materiał pod spodem czyli ten, w którym znajduje się wypełnienie. Gdyby kolor był lepiej dobrany to z pewnością wyglądałaby bardziej korzystnie.




Reasumując powiem tak, pufa z Biedronki podoba mi się dużo bardziej niż te zakupione wcześniej przez portal Houzee.pl. Gdybym miała drugi raz możliwość wyboru to na pewno nie kupiłabym tej beżowej, bo w tej chwili jakością znacznie odbiega od dwóch pozostałych. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal jest to niska półka cenowa i za taką cenę w zasadzie można przełknąć takie mankamenty.



Idąc w temacie dalej, trzeba by jeszcze dla porównania sprawdzić dostępne na rynku pufy robione ręcznie. Sama miałam aspiracje, żeby sobie takie zrobić, ale to jednak na obecną chwilę za trudne dla mnie. Wciąż jednak wierzę, że uda mi się nauczyć, bo chciałabym wydziergać sobie dywanik do sypialni.

Przykładowe pufy, jakie znalazłam w sieci, sprzedawane głównie w sklepach DaWanda, Pakamera, Decobazaar. Tutaj nie ma się do czego przyczepić, bo to ręczna robota, idealny splot, lepsza jakość sznurka oraz wiele możliwości co do kształtu, koloru, wymiarów i rodzaju splotu. 

Idąc po kolei od strony lewej od góry:
https://www.decobazaar.com/manufaktura-splotow
https://pl.dawanda.com/product/68893239-Puf-dziergany-ze-sznurka
https://pl.dawanda.com/product/75921511-Pufa-Natural-Beszz-zamowienie-specjalne
https://pl.dawanda.com/product/78067687-Dziergana-pufa
https://pl.dawanda.com/product/78852795-Pufa-dziergana-Zatrzymaj-czas-usiadz-i-odpocznij
https://pl.dawanda.com/product/79074487-PUFA-PLECIONA-DZIERGANA-DRUTACH-ZE-SZNURKA



Mam nadzieję, że tym postem udało mi się uzupełnić brakujące informacje w tym temacie. Zachęcam również do przeczytania posta Kasi z Conchita Home, która też pisała o pufach jakiś czas temu.

Pozdrawiam ciepło
Iza
Jak odmienić wnętrze na wiosnę?

Jak odmienić wnętrze na wiosnę?


To już żadna nowość, że wraz z pierwszymi promieniami słońca i wyczekiwaniem wiosny, pojawia się u nas chęć otaczania się jaśniejszymi barwami. Chcemy zmiany garderoby na lżejszą, nie możemy się doczekać cieplejszych dni, a w naszych domach pojawiają się kwiaty i lekkie tkaniny.

I nie potrzeba tutaj wielkich pieniędzy, nieraz wystarczy jeden mały akcent np. nowa poszewka lub kwiatek, jasna narzuta na ciemną sofę czy jasny obrus na ciemny stół. Jeśli ktoś lubi ciemniejsze barwy to może dodać np. poduchę w kwiaty lub wzory geometryczne. Możliwości jest naprawdę wiele, warto próbować: coś przenieść w inne miejsce, odwrócić, przestawić gdzie indziej, może dokupić jeden nowy akcent i już można wprowadzić nowy look!

Ja pokażę Wam dzisiaj jak odświeżyłam nasz salon i domowe biuro. Przede wszystkim wyprałam tkaniny. Zamieniłam też narzuty i poszewki, schowałam te zimowe i grube, dokupiłam jedną nową poszewkę (biała w szare napisy) przestawiłam kwiaty tak, aby były bardziej widoczne z różnych miejsc w domu i od razu zrobiło się lżej!




Świeża zieleń na tle bieli prezentuje się wspaniale, o tym nie trzeba przekonywać. Kwiaty są dopełnieniem każdej aranżacji i każdego stylu. Nawet pisaliście mi o tym wielkorotnie, że brakuje Wam tej zieleni w naszych wnętrzach. 

Oczywiście chciałabym wprowadzić jej dużo więcej, ale dopiero powoli i stopniowo przekonuję się do żywych kwiatów. A dlaczego? No właśnie, moja Mama odkąd pamiętam kochała wszelaką roślinność (dlatego teraz z zapałem i radością opiekuje się naszym ogrodem), pieczołowicie uprawiała kwiaty doniczkowe w naszym mieszkaniu i różnie to bywało, ale po jakimś czasie prawie z każdym coś się działo. Nie dość, że strata pieniędzy to jeszcze czasu, a na koniec po prostu zwątpienie. Zraziłam się wtedy ale teraz z powrotem próbuję w naszym domu. Pisałam już o drzewku oliwnym, które zachwyca mnie już od bardzo długiego czasu, być może niedługo też zawita u nas.




Jak widać pozostaję wierna kolorystyce, którą kocham i wnętrza są nadal monochromatyczne, jednak muszę Wam przyznać, że ciągnie mnie znowu do delikatnych pasteli. Pomyślałam o tym, żeby wprowadzić taki inny kolor poprzez 2-3 poduchy, może jakąś narzutę, ale sama nie wiem. Już próbowałam z kolorami, głównie w kuchni i nie wyszło. Nie mówię ani tak, ani nie, dumam ;) 

Bo z tymi kolorami to właśnie tak jest, że jedni czują się lepiej w stonowanych barwach a inni kochają mocne akcenty, są zwolennicy ciemniejszych kolorów i miłośnicy jasnych. Ważne, aby cały czas o tym myśleć, nie dać się zwieść modzie czy chwili, zakupy i zmiany najlepiej przemyśleć. Ja bardzo często wracam do domu z niczym, a potem jadę po to samo, ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że dokonuję dobrego wyboru.






W biurze zamieniłam beżową narzutę na białą, która wcześniej dość długo była w salonie i już wnętrze wygląda inaczej. Planuję tutaj nową sofę, ale jak na razie pod narzutą kryje się kilkunastoletnia wersalka i nie jest źle.







Czuć wiosnę? Mam nadzieję, że tak!

Na koniec małe ogłoszenie, słuchajcie opierałam się jak mogłam, nie dopuszczałam do siebie myśli o kolejnym miejscu, w którym mogłabym być, ale w końcu pękłam i od wczoraj 

MLS.blog możecie śledzić również na Instagramie!

Iza

Dziergane pufy

Dziergane pufy


Wciąż na topie, świetnie podkreślają styl skandynawski we wnętrzach, dopełniają każdej stylizacji, wreszcie są fajnym siedziskiem, zwłaszcza dla dzieci. Młodsza córka uwielbia się na nich "bujać" ;)

Ten post miał pojawić się grubo przed Świętami, ale niestety brakło na to czasu, więc postaram się dzisiaj pokazać je z bliższej perspektywy i wyrazić swoją subiektywną opinię na ich temat, gdyż uważam, ze warto poświęcić im trochę więcej uwagi.



Kiedy w ubiegłym roku podobne pufy pojawiły się w znanym sklepie na B., wiele koleżanek blogowych dokonało ich zakupu, a mi wtedy wydawało się, że chyba ich nie chcę ... No właśnie, "chyba", bo dosłownie w ciągu kilku tygodni potem przekonałam się jak bardzo przydałyby mi się do naszego domu.

Tak to jest jak się powoli i stopniowo poszukuje swojego stylu a dodatkowo jest się niezdecydowanym. U mnie proces zakupowy trwa dość długo, potrafię zastanawiać się godzinami czy ja na pewno to chcę i czy mi się to przyda ;) Mało tego, potrafię specjalnie rano wstać i jechać do sklepu po tą, konkretną rzecz, a potem ją zobaczyć i się rozmyślić tylko po to, żeby jednak za kilka dni żałować ;) Cała ja ;) Dzieje się tak dlatego, że przede wszystkim bardzo szanuję pieniądze, jestem z natury bardzo oszczędna i nie lubię przepłacać dlatego często poluję na wyprzedaże. Dodatkowo jestem okropnym klientem, bardzo dokładnie oglądam towar, sprawdzam czy nie ma wad, szukam defektów i zastanawiam się jak długo jakość tego produktu będzie zadowalająca ... Panie w sklepach mnie nie lubią :D

Długo poszukiwałam takich puf, ale cena (kilkaset złotych) skutecznie mnie odstraszała szczególnie, że chciałam kupić trzy sztuki. Wciąż szukałam tańszych chociaż zdawałam sobie sprawę, że prawdopodbnie ich jakość będzie gorsza ...




No i się nie pomyliłam, chociaż mogę powiedzieć, że nie są złe. Kupiłam je z końcem października za pośrednictwem Houzee.pl. Zapłaciłam 87 zł za sztukę. To był mój pierwszy zakup na tej platformie, być może nie ostatni, kto wie ...

Jakość tych puf jest powiedzmy zadowalająca chociaż z uwagi na mój wrodzony perfekcjonizm, niestety nie mogę całkowicie ich wychwalać. Kupując przez Internet nie da się niestety zobaczyć produktu z bliska, można zaufać zdjęciom, a tutaj różnie bywa.




Zdjęcia puf na Houzee.pl były dość dobrej jakości i rzeczywiście dużo dało się zobaczyć jednak niestety pufa beżowa jest moim zdaniem słabej jakości i tego na zdjęciu nie było widać, nie było też odpowiednich informacji w opisie (a zawsze je dokładnie czytam). Ma aż trzy widoczne węzły i jest wykonana ze słabej jakości sznurka: słabo zabarwiony, ma przebarwienia w kolorze kremowym i różowym (!), w ogóle pufa wygląda jakby była wykonana z dwóch rodzajów sznurka w różnym kolorze. 

Napisałam swoją opinię do Houzee.pl, ale niestety do dzisiaj nie otrzymałam odpowiedzi. Spodziewałam się braku kontaktu, bo miałam problemy z terminowością dostawy i dlatego zdecydowałam wtedy od razu, że nie opłaca mi się ponosić drugi raz kosztu przesyłki, gdyż da się je obrócić w taki sposób, żeby tych węzłów (przynajmniej z jednej strony) nie było widać, a przebarwienia są widoczne dopiero przy bliskim kontakcie, więc ostatecznie zostawiłam.



Jeśli chodzi o deformowanie to jest w miarę OK, jak pisałam córka uwielbia się na nich wspierać kolanami i bujać przez co ubijają się i robią się bardziej płaskie, ale można je potem z powrotem przywrócić do kształtu zbliżonego do kuli.




Reasumując myślę, że za tą cenę było warto, bo nasze wnętrza bardzo zyskały dzięki takim skandynawskim splotom, ale z uwagi na to, że jestem bardzo dokładna i zwracam uwagę na detale to jednak musiałam szczerze napisać o wszystkim co myślę na ten temat tym bardziej, że Houzee.pl wie o tym, że jestem blogerką :)






A co do wyprzedaży, mała podpowiedź. Kochani jeśli macie gdzieś w pobliżu sklepy HM Home, zachęcam! Obecnie trwa wyprzedaż. Ja już drugi rok z rzędu kupiłam naprawdę świetne rzeczy za naprawdę niewielkie pieniądze. Niebawem pewnie je pokażę w kolejnych aranżacjach ;)

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń z pufami, opinii, może macie jakieś sprawdzone miejsca, którymi warto się tutaj podzielić, może ktoś skorzysta z Waszych rad. Z góry za wszystkie dziękuję!

I miła niespodzianka, którą chciałabym się podzielić. Jadę schodami wczoraj w jednej z krakowskich galerii a przede mną uśmiechnięta kobieta pyta czy ja mam na imię Iza :) Mówię no tak, lekko zdziwiona, a Ona mówi, że zna mnie z bloga i niedawno wygrała u mnie Candy ... Naprawdę fajne doświadczenie. Ania, Pozdrawiam :)

I Was Moi Drodzy też pozdrawiam ciepło
Iza

Zimowo i świątecznie part 2

Zimowo i świątecznie part 2

Święta zawsze mijają tak szybko ... na szczęście w tym roku wolnego pod dostatkiem więc można sobie to świętowanie zdecydowanie przedłużyć :) 

Dziękuję Wam ogromnie za wszystkie przepiękne życzenia świąteczne!!!

Ciekawa jestem jak Wy spędzaliście te dni, u nas było leniwie, rodzinnie ale i aktywnie, wczoraj były łyżwy, a dzisiaj zabawy na śniegu. Zabrałam się też za tworzenie prezentów do akcji Santa Bloger, prototyp się udał, więc pozostałe 13 sztuk powinno się udać. Jutro będę działać!

W ostatnim poście pokazałam Wam nasz dom w świątecznej szacie, a dzisiaj druga część zdjęć, bo jeśli mnie już trochę znacie to wiecie, że zawsze tuż przed Świętami lub w trakcie a nawet i po Świętach, coś tam dodam, zmienię i poprawię. Wszystko zależy od czasu i weny ;)











Duża choinka w salonie jednak stanęła i tutaj specjalne podziękowania dla Agnieszki i Roberta! Dziękujemy Wam kochani jeszcze raz! Sprawiliście nam wspaniały i bardzo miły prezent!!!

Wieszamy na niej zawsze bombki zbierane latami, głównie jako prezenty, ale też inne dekoracje i jakieś słodycze, żeby dziewczynki miały radochę. Mamy już dużo ręcznie zdobionych baniek, które mają za sobą historię, niosą wspomnienia i są dla nas bardzo ważne.

Kabel od światełek bardzo bije po oczach, ale niestety dzień przed Wigilią kiedy ubieraliśmy choinkę, był jakiś koszmarny (dużo problemów i kłopotów) i nie bardzo miało to dla nas wielkiego znaczenia.








Piszcie co tam u Was. Udanej niedzieli!
Do miłego! Iza
Copyright © lifespace(r) , Blogger